Bright Ede w Deportivo La Coruna. Młody obrońca jednak obrał kierunek La Liga.


Rok temu był blisko Chelsea, a dziś przyjdzie mu próbować swoich sił w beniaminku La Liga

7 lipca 2026 Bright Ede w Deportivo La Coruna. Młody obrońca jednak obrał kierunek La Liga.
Deportivo La Coruna/X

Rynek transferowy w lipcu roku nie przestaje zadziwiać. Utalentowany polski defensor, Bright Ede, oficjalnie zamienia PKO BP Ekstraklasę na słoneczną Galicję. 19-letni środkowy obrońca podpisał kontrakt z legendarnym Deportivo La Coruña. To ruch, który może zdefiniować na nowo karierę młodego stopera, który rok temu był blisko przenosin do Premier League.


Udostępnij na Udostępnij na

Tym razem nie byliśmy świadkami długiej i skomplikowanej sagi transferowej. Bright Ede w końcu opuszcza Polskę i będzie kontynuował karierę w Hiszpanii. Niegdyś łączony z Chelsea środkowy obrońca podpisał pięcioletni kontrakt z Deportivo La Coruna, które po wielu latach wróciło do La Liga. Jest to kierunek bardzo ciekawy i wyglądający na dosyć rozsądny. 19-latek nie rzuca się na głęboką wodę, ale przy okazji przenosi się do jednej z najlepszych lig świata.

Do Hiszpanii Ede mógł trafić już zimą. Wtedy poważne zainteresowanie obrońcą przejawiał Real Betis, ale był gotowy wyłożyć za niego około 5 milionów euro – co nie zadowoliło Zbigniewa Jakubasa. Teraz „Beticos” również spoglądali w stronę zawodnika Motoru, ale bez konkretów. Takie konkrety pojawiły się ze strony AS Romy, ale włoski klub przegrał rywalizację z Deportivo. Motor za ten transfer ma zarobić 6 milionów euro podstawy + bonusy, które będą wpływać do klubu z biegiem czasu.

Droga przez Ekstraklasę i młodzieżową reprezentację Polski

Bright Ede to zawodnik o niesamowitych parametrach fizycznych. Mający 1,93cm wzrostu lewonożny stoper od dawna uchodził za jeden z największych talentów defensywnych w kraju. Swoje pierwsze kroki stawiał w Delcie Warszawa, gdzie szkolił się przez wiele lat. W 2022 roku trafił do akademii Zagłębia Lubin, gdzie słyną z dobrego szkolenia młodych zawodników. Finalnie Ede nie dostał tam poważnej szansy w pierwszym zespole i z tej okazji postanowił skorzystać Motor Lublin.

Gdy młody stoper wiosną 2025 roku zaczął łapać pierwsze występy na boiskach ekstraklasy, od razu było tam widać spory potencjał. Migiem pojawiły się pochwały dla Motoru, że dobrze wypatrzył taką perełkę, która może przynieść klubowi dobry zarobek za jakiś czas. Miniony sezon w barwach drużyny z Lublina nie był jednak dla niego usłany różami. Ede rozegrał 17 spotkań, spędzając na murawie niecałe 600 minut. Młody obrońca balansował między wyjściową jedenastką a ławką rezerwowych, a eksperci wytykali mu drobne błędy wynikające z braku doświadczenia na najwyższym szczeblu.

Mimo klubowych zawirowań, jego potencjał stale dostrzegano w kadrze narodowej. Ede w miarę regularnie występował w reprezentacji Polski do lat 19, w której zanotował dotychczas 8 regularnych występów. Imponował tam spokojem w wyprowadzaniu piłki oraz dominacją w powietrzu.

Saga transferowa z Chelsea: Niedoszły rekord w tle

Wspomniane wyżej sześć występów na początku przygody w Motorze Lublin podsyciło plotki transferowe. Bright Ede widniał bardzo wysoko na liście życzeń wielu klubów w Europie. Wszystko za sprawą specjalnych programów do wyławiania talentów. Informacje i raporty z meczów w młodego zawodnika trafiały bezpośrednio do systemu analitycznego, gdzie jego profil fizyczny i motoryczny był porównywany z młodymi graczami z innych lig europejskich. Programy analizy danych wyłowiły Ede ze względu na rzadki, poszukiwany na rynku profil: ponad 190 cm wzrostu, gra lewą nogą oraz wysoka odwaga w progresywnym wprowadzaniu piłki z linii obrony.

Nazwisko młodego Polaka nie było zatem obce dyrektorom sportowym największych marek w Europie. Latem ubiegłego roku Bright Ede stał się głównym bohaterem gigantycznej sagi transferowej. Poważne zakusy pod jego zakontraktowanie robiła londyńska Chelsea. Według słów Zbigniewa Jakubasa, jeżeli transfer by miał dojść do skutku, to tylko w przypadku rekordu ligi – czyli minimum 11 milionów euro. Gdyby zatem angielski klub wyłożył taką sumę, Ede stałby się najdroższym zawodnikiem w PKO BP Ekstraklasie. Następnie byłby wypożyczony do RC Strasbourg, czyli do klubu partnerskiego, który bardzo dobrze korzysta z młodych zawodników.

Ostatecznie temat transferu upadł i wywołał wielki szum w środowisku kibicowskim. Strasznie sprzeczne wieści dochodziły także z Motoru Lublin. Ówczesny dyrektor sportowy Paweł Golański twierdził, że zainteresowanie i oferty za Ede są i zależy mu na tym, by ten szum wokół zawodnika szybko zakończyć. Nieco później głos na temat środkowego obrońcy zabrał właściciel Zbigniew Jakubas, który… zaprzeczył wszystkim doniesieniom.

– Za Ede nie mieliśmy żadnej oferty. Nawet na 100 tysięcy euro. Mówię to z całą odpowiedzialnością. A w prasie chodziło 8, 10, 12 milionów – wyznał w rozmowie na TVP Sport.

Trzeba przyznać, że sytuacja była strasznie skomplikowana. Fakt faktem, Ede do Chelsea nie trafił i na razie kierunek angielski nie jest dla niego.

Wielki powrót Deportivo La Coruña i potęga właściciela

Aby zrozumieć, gdzie trafia Bright Ede, trzeba cofnąć się do przełomu wieków. Deportivo La Coruña to mistrz Hiszpanii z sezonu 1999/2000 roku i półfinalista Ligi Mistrzów z sezonu 2003/04. Były to znakomite czasy i piękna batalia z FC Porto o finał Ligi Mistrzów. Hiszpanie odpadli wtedy z przyszłym triumfatorem, ale wcześniej zdołali w cudowny sposób wyeliminować AC Milan. Po porażce 1:4 w pierwszym meczu prawie wszyscy ich skreślali, lecz rewanż przyniósł prawdziwy cud. Deportivo odwróciło losy dwumeczu i wygrało z napakowanym gwiazdami AC Milanem 4:0.

Po tak tłustych i bardzo miłych latach krok po kroku w klubie pojawiał się kryzys. Najpierw spowodował on spadek z La Liga w sezonie 2011, a po szybkim awansie także i w 2013. Deportivo ponownie szybko wróciło do elity, ale problemy finansowe z czasem zepchnęły „Depor” najpierw do Segunda Division, a później aż na cztery sezony do trzeciej ligi (Primera Federación).

Dziś po tamtym koszmarze nie ma już śladu. Deportivo w minionym zajęło drugie miejsce w Segunda División, co przypieczętowało ich wielki powrót po ośmiu latach do La Liga. Architektem tego odrodzenia jest najbogatszy człowiek w Hiszpanii i jeden z najzamożniejszych ludzi na świecie – Amancio Ortega, założyciel imperium modowego Inditex (właściciel m.in. marki Zara). Miliarder zainwestował ogromne środki w stabilizację finansową oraz restrukturyzację akademii i struktur skautingowych klubu z Estadio Riazor. Powrót do hiszpańskiej elity to dopiero początek długofalowego planu odbudowy dawnej potęgi.

Plany są bardzo ambitne i ten awans to ma być dopiero początek. Właściciel ma spore chęci na to, by doprowadzić Deportivo do miejsca, które zajmowało we wspomnianych pięknych latach. Dla osób, które pamiętają te czasy, jest to na pewno informacja bardzo przyjemna. Klub wtedy zyskiwał wielu sympatyków i wielka szkoda, że z czasem się to tak wszystko zepsuło.

Co czeka Brighta Ede na Estadio Riazor?

Przed polskim obrońcą stoi gigantyczne wyzwanie, ale i niesamowita szansa. La Liga to rozgrywki niezwykle zaawansowane technicznie. Ede będzie musiał szybko przystosować się do szybszego tempa gry oraz rywalizacji z napastnikami światowej klasy. Hiszpańska szkoła wymaga od stoperów perfekcyjnego wyprowadzania piłki pod presją. Profil lewonożnego, wysokiego obrońcy idealnie wpisuje się w nowoczesną filozofię budowania akcji Deportivo.

Na pewno Ede dosyć szybko poczuje klimat, jaki panuje w Deportivo La Coruna. Trybuny Estadio Riazor słyną z fanatycznego dopingu. Fani w Galicji pamiętają sukcesy sprzed lat i oczekują od zespołu walki o coś więcej niż tylko bezpieczne utrzymanie. Transfer Brighta Ede do Deportivo La Coruña to jeden z najbardziej intrygujących ruchów tego lata z udziałem młodego polskiego zawodnika. Wielu kibiców wyraża negatywne emocje, zważając na jego występy w Motorze, ale czas pokaże jak faktycznie potoczy się jego dalsza kariera.

Dodaj komentarz

Zapraszamy do kulturalnej dyskusji.

Najnowsze